
Grafika: Laliga.com
Miało być spokojnie, ale nie było - nawet słabiutkie piłkarsko Elche okazało się dla naszych „asów” - celowo w cudzysłowie - trudnym rywalem, z którym trzeba było bić się o zwycięstwo do ostatniej minuty. Niby 3 punkty zainkasowane, ale trudno stwierdzić, żeby z każdym kolejnym spotkaniem w wykonaniu Realu optymizm madridistas rósł.
Wręcz przeciwnie - pojawiają się co raz to nowe wątpliwości. Nawet gracze, którzy mieli poprawić poziom gry obronnej, zaczynają dostosowywać się do nowych kolegów i zrównywać do ich poziomu, zamiast podciągnąć ich w górę. Błędy się mnożą, a łatwiej nie będzie. Wymagania stawiane przez sezon będą z każdym tygodniem rosły.
W poprzednim temacie meczowym wspomniano, że przed nami rekordowo długa przerwa reprezentacyjna w sezonie, trwająca niemal dwie dekady miesiąca - obejmie ona całą III dekadę września i prawie całą I dekadę października. Będziemy mieć zatem niemal trzy tygodnie przerwy od piłki klubowej. W następnej kolejce będzie jednak okazja, by naładować baterie emocji na ten okres.
Przed nami bowiem derby Madrytu, te największe. Jedne derby mamy już za sobą, te z Rayo i poszło łatwo. W tym tygodniu prawie na pewno spodziewać się należy większych trudności.
Jak do tej pory Atlético potknęło się dwa razy, o raz więcej niż nasza ekipa. Podobnie jak i Realowi zdarzyła im się porażka. Podopieczni Simeonego zaliczyli mocną wtopę na San Mamés i zostali rozbici przez klub z Bilbao, przegrywając z Athletikiem 0-3. Poza tym jeszcze remis z Villarrealem. Real natomiast przegrał z Betisem, lecz poza tym póki co więcej potknięć nie było.
Do derbów podejdziemy zatem z większym dorobkiem punktowym. Trudno jednak stwierdzić, że podopieczni Mourinho będą faworytem tej potyczki. Faworyta chyba nie będzie - obie ekipy mają swoje słabości, forma Atlético chwiejna, a u nas w obronie jest jak jest. To jeszcze ten etap sezonu, w którym nie wiadomo, czego się spodziewać. A już tym bardziej w derbach, gdzie - jak nie bez powodu się mawia - nie obowiązują standardowe reguły.
Przed nami bardzo trudna batalia i znów trzeba mieć na uwadze podwyższone prawdopodobieństwo straty punktów. No cóż, Barcelona jedzie w tym tygodniu na Ramón Sánchez Pizjuán, gdzie w zeszłym sezonie została rozgromiona. Obiektywnie patrząc na sprawę, trudno licząc na powtórkę. Musimy zatem zająć się sobą i próbować wygrać za wszelką cenę, inaczej emocje związane z walką o mistrzostwo mogą ostygnąć jeszcze tej jesieni...
Zespół sędziowski wyznaczony do arbitrażu tego meczu poznamy w sobotę.
Transmisja w Canal+Sport 6.
Atlético Madryt - Real Madryt: 7. kolejka LaLiga 2026/2027, niedziela, 20 września 2026, godzina 16:15, Metropolitano.
Sędzia: [x]