
Grafika: Uefa.com
Niestety nie mijają nam te święta w najlepszych nastrojach, jeśli chodzi o sferę kibicowską naszego życia. Real przegrał na Majorce 1-2 i chyba można już bez większego ryzyka pomyłki stwierdzić, że tym samym wypisał się z walki o mistrzostwo Hiszpanii. Powoli można więc znowu zbierać się do gratulowania Barcelonie obrony tytułu, co nam nie udało się od 18 lat.
Z Pucharu Króla odpadliśmy już w styczniu i to w trochę słaby sposób, przegrywając z drugoligowym Albacete. Zabrzmi śmiesznie, ale w przypadku Realu Madryt nie jest to pierwszyzna - została nam Liga Mistrzów jako jedyna furtka do uratowania tego sezonu. Drugie nadaplete z rzędu byłoby odebrane jako katastrofa, wygrana w LM oczywiście zmieniłaby drastycznie postrzeganie tej kampanii. No ale póki co jesteśmy w ćwierćfinale.
W zimowym losowaniu nie poszczęściło nam się i trafiliśmy do tej gorszej, w sensie trudniejszej części drabinki do finału. Aby zagrać w Budapeszcie, musimy pokonać City (co już się udało), Bayern i kogoś z pary PSG - Liverpool. Podopiecznych Pepa Guardioli mamy już z głowy i nawet nie był taki diabeł straszny, jak go malowano. No więc pora na Bayern.
Bayern, który jak ulał pasuje również do tego strasznego diabła. Podopieczni Vincenta Kompany'ego skończyli fazę ligową na drugim miejscu, tracąc punkty jedynie z Arsenalem, który ową fazę przeszedł suchą stopą, bez żadnego potknięcia, i który też znajduje się w ćwierćfinale LM.
W Bundeslidze Bayern pewnie kroczy do kolejnego tytułu mistrza kraju, mając 9 punktów przewagi nad drugą w tabeli dortmundzką Borussią, podczas gdy w puli do zgarnięcia punktów jeszcze tylko 18. Co więcej, Bayern w 28. kolejkach ligi niemieckiej ma na koncie 100 strzelonych goli, co daje nam imponującą średnią ponad 3,5 gola na kolejkę. No cóż, nie brzmi to pocieszająco zważywszy na to, jak słaba jest nasza formacja defensywna.
Chyba znów musimy liczyć na ducha Bernabéu, legendę Realu Madryt i tym podobne sprawy, bo piłkarsko - wydaje się - po naszej stronie atutów jest niewiele w porównaniu do rywala. Z drugiej strony z City też wróżono nam klęskę, a nie dość, że ten dwumecz wygraliśmy, to jeszcze bezdyskusyjnie. No nic, albo się wypierdzielamy z torów na amen, albo kolejka ta jechać będzie dalej. Zobaczymy, dokąd dojedzie.
Zespół sędziowski wyznaczony do arbitrażu tego meczu poznamy w niedzielę.
Transmisja w TVP1, TVP Sport i w CANAL+ Extra 1.
Real Madryt - FC Bayern: pierwszy mecz 1/4 finału Ligi Mistrzów 2025/2026, wtorek, 7 kwietnia 2026, godzina 21:00, Bernabéu.
Sędzia: [x]